II Trójmiejski Festiwal M&P w Gdyni
Trójmiejski Festiwal w moich oczach
Trójmiejski Festiwal M&P odbył się po raz drugi, co mnie cieszy i liczę na regularność. Im więcej okazji do spróbowania fajnych nowych smaków, tym większa świadomość tego, co nam odpowiada. Pierwszą edycję tego festiwalu odwiedziłem rok temu i odbyła się ona w znanym sopockim lokalu o nazwie Zatoka sztuki. Od tamtego czasu bilety nieznacznie zdrożały, w tym roku pojedynczy bilet kosztował 80 PLN, a podwójny 140 PLN. Biorąc pod uwagę ofertę oraz ceny tegorocznych festiwali cena ponownie dosyć symboliczna.
Poprzedni festiwal
Lokalizacja
Tegoroczny Trójmiejski Festiwal M&P przeniósł się do Casa Cubeddu Ristorante da Domenico, czyli znanej włoskiej restauracji. Lokal mieści się w ekskluzywnej (czyt. drogiej) gdyńskiej dzielnicy Orłowo tuż obok galerii handlowej „Klif” oraz bardzo niedaleko salonu alkoholi M&P przy Al. Zwycięstwa 238.
Muszę przyznać, że biorąc pod uwagę głównie winny charakter imprezy lokalizacja (oraz pogoda!) trafiona w 10. Restauracja posiada dosyć spory teren ogrodu wraz z altanami, gdzie są stoły dla gości. Część z nich pełniła funkcję stoisk z alkoholami i cygarami i na prawdę fajnie to wyglądało. Dodatkowo piętrowy, czy też tarasowy charakter ogrodu daje bardzo fajne wrażenie jakby wchodząc wyżej odkrywało się kolejne miejsce.
Organizacja
W tym roku nie chciałem się niczego czepiać, ale jednej kwestii muszę – toalet. Niestety jedna podwójna toaleta na tyle 'potrzebujacych’ osób powodowała frustację i stres, szczególnie na tego typu wydarzeniu.
Żeby nie było, że jestem negatywnie nastawiony, marudzę czy coś to dodam coś na plus. System płacenia za sample, których nie obejmował bilet, w tym roku spełnił moje oczekiwania. Karta, gotówka..pełna dowolność. Przypomnę, że w trakcie I edycji było z tym zamieszanie. Trzeba było wyjść z budynku do namiotu, żeby kupić bony, bo na stoiskach nie można było zapłacić w inny sposób.
Kolejny pozytyw jaki mogę powiedzieć o tegorocznej edycji Trójmiejskiego Festiwalu, to możliwość zamówienia jedzenia i zrobienia sobie przerwy. Co prawda trochę trzeba było poczekać, ale jest to zrozumiałe w przypadku takiego wydarzenia jak Trójmiejski Festiwal. Nigdy wcześniej tam nie jadłem, ale tak właśnie wyobrażam sobie domowe włoskie jedzenie. Spróbowaliśmy pizzy oraz zupy z ziemniakiem i karczochem, wszystko bardzo dobre mimo, że podane na jednorazowych naczyniach. Tu jednak dochodzi kwestia odbudowy restauracji po pożarze, więc jest to zrozumiałe.
Przebieg festiwalu
II Trójmiejski Festiwal M&P miał otwarcie o 12:00, a ja dotarłem na 14:00, ale gdy dotarłem ludzie dopiero się zbierali. Pogoda tego dnia była rewelacyjna. Może nie pod spożywanie alkoholu wysokoprocentowego, ale tak idealnie pod prosecco.
Oczywiście jak za każdym razem na pochwałę zasługuje szeroka oferta alkoholi, jakich można spróbować na festiwalu. Według deklaracji było ich ponad 250 z przewagą win. Tu warto podkreślić, że w ramach biletu degustować można było również wina jakościowe z wyższej półki.
Dodatkowym plusem było organizowanie konkursów z nagrodami, które prowadził sam właściciel salonów M&P – Mirosław Pawlina.
Zestaw startowy
Na wejściu otrzymaliśmy kieszonkę na kieliszek, a także sam kieliszek do wina oraz niski na nóżce do alkoholi mocnych (festiwalowy klasyk z Krosna). W zestawie był też festiwalowy cennik oraz długopis, a dla chętnych również pismo Degustator. Tu uważam, że kieszonka wieszana na szyi jednak powinna być odrobinę szersza, wtedy byłoby wygodnie nosić obydwa kieliszki. Ewentualnie na mniejszy kieliszek powinna być smyczka z gumką, która idealne „łapie się” za nóżkę kieliszka.






Wina z Niemiec oraz „Nowego Świata”
Zaraz po otrzymaniu zestawu przeszliśmy do pierwszych stoisk. Na nich wina z Niemiec i Austrii, czyli głównie Rieslingi oraz idąc dalej pojawiła się Nowa Zelandia, Australia oraz Izrael.
Tu moją uwagę zwróciła 1 butelka:
Cena regularna to 129 PLN, więc całkiem sporo, ale w festiwalowym cenniku po obniżce było dostępne za 90.30 PLN

Wina z półwyspu Iberyjskiego
Następnie weszliśmy na górny 'taras’ ogrodu, gdzie na trawce po lewo rozstawione były wina z Hiszpanii i Portugalii. Tu ciekawymi pozycjami, których udało nam się spróbować były:
Pierwsza pozycja to czerwone wino z Hiszpanii. Jest ono skomponowane z winogron szczepu Syrah (85%) oraz 15% Monastrell i dojrzewa 6 miesięcy w beczkach z dębu francuskiego. W ustach dzieje się na prawdę sporo, wino jest intensywne i mocno owocowe, ale dobrze zbalansowane. Zdecydowanie warte spróbowania biorąc pod uwagę dosyć atrakcyjną festiwalową cenę po obniżce z 79 PLN na 55.30 PLN.
Białe wino z Portugalii dojrzewające 3 miesiące w stalowych kadzaich, to druga z ciekawych pozycji. Warta spróbowania ot choćby ze względu na niespotykaną kompozycję odmian jakimi są Rabigato, Viosinho oraz Arinto. Są to lokalne portugalskie odmiany winogron używane m.in. przy produkcji Porto (szczep Rabigato oraz Viosinho)) oraz Vinho Verde (szczep Arinto). Dają one świeże aromaty zielonego jabłka, cytrusów i kwiatów, a także nuty mineralne.
Obok z kolei były wina wzmacniane takie jak Madeira, Manzanilla, Sherry Olorosso oraz Pedro Ximenez, portugalskie Porto, Abafado i Moscatel do Douro. Zdecydowanie było czego spróbować i tu polecam w szczególności hiszpańskie Sherry Pedro Ximenez, oraz 2 ostatnie pozycje z Portugalii.
Wina z Włoch
Włoskie wina stawiam na równi z moimi ulubionymi portugalskimi. Jest w nich coś, co po prostu zwyczajnie mi smakuje. Postaram się nie faworyzować, ale z całą pewnością mogę Wam powiedzieć, że wyróżniała się mocno jedna pozycja:
Wino z podsuszanych winogron odmian Corvina/Corvinone oraz Rondinella. Dojrzewające od 12 do 16 miesięcy w beczkach z dębu francuskiego i amerykańskiego, a także rok w butelce. Dla jasności – próbując go, nie znałem jego ceny, ani nie wiedziałem, że jest to wino z wyższej półki. Nie musiałem tego wiedzieć, wystarczy tego wina spróbować i wiadomo, że ma się do czynienia z czymś wyjątkowym. Świetnie zbalansowane, pełne i intensywne z długim finiszem, tak bym je opisał. Dowiedziałem się również, że bardzo dobrze nadaje się do leżakowania. Jego cena to raczej wyższa półka, ale zostało dosyć mocno przecenione w ramach cen festiwalowych. Można je nabyć za 181.30 PLN, co i tak jest dosyć wysoką ceną, ale zdecydowanie warto.

Alkohole mocne
Trójmiejski Festiwal M&P, tak jak inne festiwale organizowane przez M&P, obfituje w wina. Alkohole mocne stanowiły niewielki procent wszystkich stoisk. Jednakże duży plus dla M&P, który jest dystrybutorem marek z Campbeltown za wystawienie kilku niedostępnych butelek. Mowa o Glen Scotia, Springbank, Hazelburn, Longrow oraz Kilkerran, które zostały wystawione do płatnej degustacji. Były to jedne z ciekawszych butelek na spróbowanie jeśli chodzi o whisky. Wśród nich znalazły się m. in.
- Springbank 10 YO,
- Kilkerran 8 YO Sherry Cask CS,
- Hazelburn 10 YO,
- Glen Scotia 31 YO,
- Longrow 21 YO.
Z całego tego zestawu spróbowałem Kilkerrana 8 YO CS, bo byłem go ciekaw, a nie mieliśmy przyjemności się wcześniej poznać. Myślałem o wypróbowaniu Longrow 21 YO, ale po tylu alkoholach poprzedzających nie miało to sensu.
Na stoisku było również sporo butelek Glenallachie i jakiś Blanton’s.
Z ciekawostek próbowałem jeszcze Pawlina 66 Tennessee Whiskey. Jest to zabutelkowana specjalnie dla M&P whiskey, która powstała z mieszanki zbóż: 80% kukurydza, 10% żyto oraz 10% słodowany jęczmień. Trunek dojrzewał w bardzo mocno wypalanych beczkach z dębu amerykańskiego i był filtrowany przez węgiel drzewny otrzymany z klonu cukrowego. Może stąd ten wysoki poziom słodyczy. W smaku poza słodyczą whiskey była przyprawowo-owocowa i przypominała coś w rodzaju Jim Beam Apple. Oczywiście nie jest to zarzut, ale do klasycznej whiskey dosyć jej daleko w mojej ocenie.
Z ciekawostek udało mi się jeszcze spróbować serii 1 z 3 blendowanych szkockich whisky, którą Loch Lomond we współpracy z Glen Scotią wypuścili pod brandem Noble Rebel. Była to dokładnie butelka nazwana Orchard Outburst, czyli whisky z nutami jabłka, wanili oraz cytrusów leżakowana w beczkach po bourbonie. Co ciekawe seria ma wypisane nuty smakowe już na etykiecie. Whisky przyjemna i mocno pijalna mimo 46% zawartości alkoholu, dodatkowo nie filtrowana na zimno i bez dodatku karmelu. Przy najbliższej okazji spróbuje dwóch pozostałych pozycji Smoke Symphony oraz Hazelnut Harmony. Cała seria przeceniona na festiwal z 279 PLN na 195,30 PLN, więc spora obniżka.
Cygara
Jest alkohol, to nie może zabraknąć też stoiska z cygarami. Znajdowało się ono w oddzielnym namiocie na końcu przy strefie z leżakami i stolikami. W związku z tym, że zaraz po festiwalu jechaliśmy do domu, postanowiliśmy zakupić 'coś na wieczór’ 🙂 Profesjonalny doradca, który był na stoisku wybrał nam bardzo łagodne cygaro i poinstruował jak prawidłowo odpalić je w domu. Co tu dużo gadać – udało się je dobrze rozpalić w domowym zaciszu. Choć przyznam, że jeszcze nie zakochałem się w smaku cygara, tak to było faktycznie całkiem łagodne i przyjemnie się je paliło.
Trójmiejski Festiwal M&P – podsumowanie
Uwielbiam jeździć na festiwale głównie dlatego, że świetnie spędza się czas, próbuje nowych smaków, otrzymuje sporą dawkę wiedzy, a także poznaje się sporo ludzi. Trójmiejski Festiwal M&P wpasował się dodatkowo w niesamowite miejsce oraz rewelacyjne warunki pogodowe. Co tu dużo mówić, jest to wydarzenie, jakiego brakowało w północnej Polsce. Cieszy mnie fakt, że luka ta została uzupełniona, a dodatkowo wydarzenie na prawdę fajnie zorganizowane. Na przyszłość poproszę o odrobinę więcej whisky / whiskey 🙂
Poniżej znajdziecie galerię zdjęć z festiwalu.











































