O festiwalu
Płocki Polish hip-hop festiwal odwiedziłem po raz drugi, pierwszy raz miał miejsce przed pandemią. Wtedy właśnie spodobał mi się nie tylko Polish hip-hop festiwal, ale też Płock jako miasteczko do odwiedzenia na weekend. Nieduży plac główny i kilka pobocznych uliczek wypełnionych restauracjami i barami, przystępne ceny – brzmi jak przepis na udany gastromelanżowy weekend, prawda?
Festiwal odbywa się w super miejscu, którym jest plaża nad Wisłą na którą schodzi się dosyć stromym zboczem. Ma to swoje plusy, bo z festiwalu dosyć łatwo i szybko można dostać się na rynek w Płocku i skorzystać z oferty gastronomicznej.
Dlaczego warto? No niestety na Polish hip-hop festiwal oferta alkoholowa jest okrojona i nie każdemu może odpowiadać. W przerwie, kiedy nie gra interesujący nas artysta, można też wyskoczyć na późny obiad, albo wczesną kolację.
Co do samego festiwalu to oczywiście ogromne ilości ludzi, kilka scen, świetny lineup i masa dobrej zabawy – tak mogę opisać festiwal jednym zdaniem.
Sam festiwal na plaży trwał od czwartku 11 sierpnia do soboty 13 sierpnia. W niedzielę 14 sierpnia dodatkowo po raz pierwszy odbywała się gala rozdania nagród z koncertami obecnych tam artystów. Co ciekawe na samej gali rozdania nagród są zespoły, których w oficjalnym line-up’ie nie było (na przykład Pokahontaz, czyli Fokus i Rahim). Fokus pojawił się solowo, bodajże w piątek.
Ja w czwartek akurat nie byłem, bo postawiłem głównie na dwa kolejne dni z największą ilością artystów, którzy mnie interesowali. W czwartek niestety musiałem odpuścić ERO, Łajzola i OSTRego. Na szczęście Kosi i Łajzol pojawili się w ramach formacji Jetlagz w sobotę.
Kolejny raz z rzędu Polish hip-hop festiwal w mojej ocenie bardzo udany. Nareszcie zawitali moi ulubieni raperzy, których wcześniej na festiwalu nie było – w dodatku uważam, że dali jedne z najlepszych koncerów.
Tak w tym roku wyglądał plan koncertowy na festiwalu:
źródło: https://plhhfestival.pl/
Koncerty – piątek
Drugi dzień festiwalu na który dotarliśmy, musiał zacząć się wymianą biletów na opaski festiwalowe. Wymiana jak zwykle odbywała się w namiocie na płockim rynku. Przed wejściem na teren festiwalu wjechało też szybkie piwko i gotowi na imprezkę.
Tego dnia na mojej festiwalowej liście must see pojawili się:
- DonGuralesko
- PRO8L3M ( z Majką Jeżowską i Wandą i Bandą)
- Borixon
- Fokus
- Tede
Donguralesko

Chyba jakoś po Guralu właśnie ogłoszono wygaszenie głównej sceny ze względu na burzę. Także tradycyjnie już w tym roku pogoda miała wpływ na przebieg kolejnego z festiwali.
PRO8L3M
Na koncercie PRO8L3M’u przyznaję nigdy nie byłem i pozytywnie zaskoczyła mnie atmosfera podczas występu. Przyznam, że sam z siebie nie poszedłbym na ich koncert. Teraz gdyby grali w Gdańsku to pewnie bym się wybrał.
Super bujali tłumem, ciekawa oprawa graficzna i artyści, których zaprosili (Majka Jeżowska oraz Wanda i Banda).
Do tego te ich bity, które nadają się ideala koncerty. Przyjemnie się tego słuchało – polecam każdemu usłyszeć i zobaczyć na żywo.
Borixon
Kolejny rapowy wyjadacz, którego lubię posłuchać zarówno na słuchawkach jak i na żywo. Pojawiło się pare klasyków Borixona i tego co nagrał w ramach projektu Chillwagon.
Tede
Tego gościa chyba przedstawiać nie trzeba. Choć lata świetności popularny 'Jacek’ ma już za sobą, to na pewno zapisał się w kartach historii polskiego hip-hopu wieloma fajnymi kawałkami. Przyznam, że na hip-hop festiwalu w Operze Leśnej dał słabszy koncert niż teraz. Tu w Płocku na prawdę się postarał, ale może dlatego że chyba też jak mi się wydaje był pierwszy raz – a przynajmniej ja nie pamiętam go z poprzednich edycji.
Kizo
Do tego wszystkiego moja luba dodała Kizo. Z całej tej listy nie udało mi się tylko dotrzeć na Fokus’a, więc dzień uważam za udany. Wracając…fanem Kizo nie jestem i po tym koncercie na pewno nim nie zostanę.
Koncert nie należał do wybitnych, i to co głównie przyciągało uwagę to oczywiście markowy wygląd samego artysty. Kizo wyciągnął z publiki osobę, która zrobiła na scenie salto i Niestety to co widywałem na teledyskach nie pokryło się z tym co Kizo prezentował na scenie – jakoś tak statycznie wyszło w moim odczuciu, sami oceńcie.
Koncerty – sobota
Ten dzień, to mieszanka nowych i doświadczonych newschoolowych artystów z rapowymi wyjadaczami, którzy ponad 20 lat temu zapoczątkowali tą scenę w Polsce. Nie ukrywam, że spędziłem go pod sceną od godziny 19:30 do lekko po 3:00 nad ranem. Udało się to, pomimo buntu ze strony mojej piękniejszej połówki 😉
Łona i Webber
Wcześniej o 18:00 oczywiście byłem też na koncercie Łony i Webbera. Był to mój pierwszy raz i przyznam, że ich twórczości zdecydowanie lepiej słucha się w domu, czy używa jako materiału na karaoke. Choć bardzo ich lubię za pogodne teksty, to na koncercie te kawałki nie mają energii.
Jetlagz
Po chwili przerwy i wkur*ienia na system żetonów festiwalowych, którymi w niektórych miejscach można było płacić, a w innych nie – ulokowaliśmy się pod sceną. Wtedy weszli Jetlagz, czyli Kosi i Łajzol. Nie widziałem ich w czwartek w ramach JWP i solowych występów, więc teraz nie mogłem ich ominąć. Tym bardziej że ich koncerty dobrze bujają publiką o czym przekonałem się na poprzednim festiwalu. Tym razem też nie zawiedli, na prawdę dobry koncert w ich wykonaniu.
Dwa sławy
Dwa sławy weszli jako kolejni. Choć byłem na ich koncertach już kilka razy, to zawsze fajnie się ich słucha. Chłopaki zawsze dają dobry performance i przyjemnie ich zobaczyć i usłyszeć na żywo.
WHITE2115
No co tu dużo mówić….nie będę Was okłamywał, bo nie mam pojęcia kto to. Dla młodszego pokolenia, chyba trochę bardziej znany niż dla mnie. Średnia wieku pod sceną w trakcie jego koncertu zdecydowanie zniżyła się do okolic gimnazjum.
Na scenie pojawił się też na chwilę Bedoes żeby wykonać razem kawałek Bedoesiara.
Paluch
Zaraz po WHITE2115, którego przyznam się nie znałem – wszedł Paluch. Tu oczywiście występ w wykonaniu scenicznej bestii. Wykonał oczywiście kilka swoich klasycznych kawałków takich jak Kardio, Balans, Mój kościół, OKO, Szaman, Gdybyś kiedyś, itp. Wiadomo, to jest profesjonalna robota. Lubię jego koncerty, bo można posłuchać zarówno kawałków energetycznych, jak i spokojniejszych.

Sokół
Kolejny koncert jest tym, którego oczekiwałem najbardziej i co tu dużo gadać – wjechał SOKÓŁ. Muszę przyznać, że to mój ulubiony artysta na polskiej scenie. Jego pierwszy kawałek w ramach formacji WWO (W Witrynach Odbicia) w okolicach roku 2000/2001 pobierałem jako plik .wmv. Był to teledysk do „Obejrzyj sobie wiadomości” z płyty „Masz i pomyśl”.
Nie wiem jak to się stało, bo jego kawałki mogę recytować obudzony w środku nocy, a na jego koncercie nigdy nie byłem. Wstyd, przypał, tłumaczą się tylko winni, co tu dużo mówić – nie składało się. Nadrobiłem i dostałem to czego oczekiwałem po obejrzeniu nie jednego koncertu w ich wykonaniu. Koncert rewelacyjny, energia jaka drzemie w Wojtku to nadal rozpierdol dla zmysłów, a różnorodność jaką prezentuje podczas jednego koncertu pokazuje ewolucję jaką przeszła jego twórczość.



Ta ciągle jest na tym samym bardzo wysokim poziomie i może nie będę obiektywny i poleję trochę lukru, ale poprzeczka z płyty na płytę podnosi się co raz wyżej. No bo kto na rynku jest w stanie zachować swój styl a jednocześnie dopasować się do muzycznych trendów nie robiąc słabych kawałków? Dowodem poziomu jego twórczości jest jak dla mnie kawałek z 'Fasolkami’. To chórek składający się z kilkuletnich dzieci, a Sokół potrafi zrobić to na prawdę dobrze pod kątem treści i klimatu kawałka.
Podczas koncertu pojawiła się też charakterystyczna dla każdego kawałka oprawa graficzna.
Kolejne koncerty wcale nie zwalniały tempa, w kolejce był Sarius, Pezet, Białas i Quebonafide.
Koncert Sariusa jak dla mnie spoko, ale jakoś jego twórczość nie przypadła mi do gustu, więc nie znam zbyt wielu kawałków.
Pezet
Tego samego nie mogę napisać o kolejnym koncercie, czyli o Pezecie. Pierwszy raz byłem na jego koncercie 1X lat temu jak grywał tylko w klubach i koncertował w Łodzi. Teraz to zupełnie inny poziom, oprawa w Płocku tak jak w przypadku koncertu Sokoła na prawdę na wysokim poziomie. Miotacze ognia i zimnej pary, dym, super oprawa graficzna w tle i kultowe wręcz kawałki jak choćby Seniorita, Szósty zmysł, Ukryty w mieście krzyk czy nie tak dawno powstały utwór Magenta – prawdziwa uczta dla kogoś, kto jest fanem Pezeta.

Białas
Białasa obserwuję od czasu, kiedy pojawiał się na WBW w warszawskim Haarlemie – już wtedy zwrócił moją uwagę. Jego teksty są według mnie na bardzo wysokim poziomie i osobiście podoba mi się aranż jego kawałków. W Płocku wyszedł na scenę i zrobił swoje – to też jest sceniczne zwierzę. Podczas jego koncertów nie da się stać spokojnie. Szczególnie przypadł mi do gustu jego kawałek z Sokołem „Au”, z którym osobiście bardzo się identyfikuję jeśli chodzi o moje poglądy na to co władza odpierdala z tym krajem i jego obywatelami.

Quebonafide
Osobiście jakoś nie jestem turbo-fanem Quebo. Ma fajne kawałki, których chętnie posłucham, ale ten koncert był serio bardzo dobry. Dodatkowo oprawa z baniek mydlanych do niektórych kawałków robiła na prawdę robotę. Myślę że zdjęcia fajnie oddają klimat jaki panował podczas tego kawałka na Polish hip-hop festiwalu.


Dużo na prawdę dobrych kawałków i do tego Quebo wskoczył w tłum, który poniósł go dosyć głęboko w publikę.
Dodatkowo tak jak w przypadku oprawy na koncercie Sokoła zostały uruchomione bańki mydlane, które unosiły się nad tłumem, więc efekt był niesamowity.



















