Jednodniowe zwiedzanie Londynu – jak to zorganizować?
Zwiedzanie Londynu w jeden dzień? Jak zaplanować i zorganizować? Czy to możliwe? Oczywiście, że tak! Dodam, że podczas takiego wyjazdu można całkiem sporo zobaczyć, a także.. spróbować. Czym byłby wyjazd do Anglii bez Fish & chips popitego piwem typu ALE czy IPA….. no zmarnowany czas 😉
My czasu nie marnujemy, więc opowiem Wam gdzie, co i jak, żeby bez większego pośpiechu zobaczyć najciekawsze miejsca.
Wyjazd na zwiedzanie Londynu w jeden dzień został zainspirowany musicalem „Back to the future„ (tł. Powrót do przyszłości) w londyńskim Adelphi Theater w znanej dzielnicy West End. Jako wierny fan tego kultowego serialu z De Lorean’em w roli głównej zacząłem poszukiwania.
Największym wyzwaniem był fakt, że dostępność miejsc z tańszej puli (19,95 GBP/os.) była bardzo niska. Musiałem trafić dzień w którym spektakl jest grany o 14:30 (tylko czwartki i soboty, w niedzielę o 15:00), a także dzień w którym samolot powrotny wylatuje po 21:00 i jeszcze loty są w 'dobrych’ cenach. Co niesamowite musical grany jest 6 dni w tygodniu od miesięcy i nadal cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem! Jest grany wyłącznie w Londynie i Nowym Jorku, więc z oczywistych względów wybraliśmy tą pierwszą destynację.
(edit. jest też dodana trasa po północnej Ameryce oraz dodali Tokio)
Loty do Londynu na 1 dzień
Loty do Londynu Luton (z Gdańska) obsługuje linia Wizzair. Udało mi się znaleźć pasujące nam godziny. Wylot 6:20 (7:40 w Londyn Luton) oraz powrót o 21:20 (00:35 w Gdańsku).
Taki czas pozwola spokojnie zwiedzić Londyn w jeden dzień, a przynajmniej jego najbardziej znane części. Cena również była ok – 400 zł za bilety dla 2 os. To już nie to co kiedyś, ale jest ok jak na obecne czasy.
Dojazd z lotniska Luton do centrum Londynu
Dojazd z lotniska Luton do centrum Londynu można zrealizować za pomocą kilku różnych środków transportu oraz firm.
Autobusy stoją w zatokach przed lotniskiem, jest ich sporo i jeżdżą co kilka minut.
Natomiast stacja pociągu (satelity) jest ulokowana zaraz za parkingiem. Należy kierować się na nazwę DART, bo tak nazywa się pociąg dowożący ludzi z lotniska do stacji w mieście Luton, z której jeżdżą normalne pociągi.
Zacznę od opcji najtańszych możliwości:
Autobusy
Czas przejazdu to ok. 40 min – 110min (zależy od godziny)
National Express
(Luton – London Victoria Station)
Ceny biletów:
W jedną stronę
od 6 GBP
Tam i z powrotem
od 12 GBP
Open return
od 20 GBP
Bilety są dosyć tanie ale mają parę minusów. Aby kupić je w niskich cenach trzeba to zrobić z wyprzedzeniem – w razie opóźnienia lotu/kontroli imigracyjnej – bilet przepada.
Bilet można kupić też w opcji Open return, więc wyjazd o ustalonej godzinie a powrót o dowolnej. W tym przypadku jeśli dobrze zrozumiałem trzeba zadzwonić i zabukować sobie miejsce na również konkretny autobus. Różnica polega na tym, że można to zrobić później.
U kierowcy jeśli dobrze pamiętam zapłacimy 10-12 GBP w jedną stronę.
Terravision
(Luton – London Victoria Station)
W przypadku tego przewoźnika bilety są droższe, aczkolwiek na stronie znajdziemy dokładny rozkład jazdy, a sama strona jest w języku polskim.
Ceny biletów:
W jedną stronę
od 13 GBP
Tam i z powrotem
od 20 GBP
Megabus to z kolei przewoźnik operujących w USA oraz Wielkiej Brytanii. Warto dodać, że rezerwując bilety przez internet płacimy 1 GBP opłaty rezerwacyjnej, którą należy dodać do poniższych cen.
MegaBus
(Luton – London Victoria Bus station or London Marble Arch)
Ceny biletów:
W jedną stronę
od 11.61 GBP
Tam i z powrotem
od 23.22 GBP
GreenLine (Arriva)
(Luton – London Victoria Station)
Ceny biletów:
W jedną stronę
od 13.00 GBP
Tam i z powrotem
od 20.00 GBP
Pociągi
Zaletą pociągów jest krótszy czas przejazdu – ok. 25 min – 50 min (zależy od kursu). Na tej trasie operują pociągi DART, EMR, ThamesLink oraz London Northwestern Railway. My jechaliśmy pociągami: DART oraz ThamesLink. Niestety przy jednodniówce, tłoku na lotnisku, itp. ciężko wcześniej kupić bilety. No chyba, że z zapasem i później czekać, ale uznaliśmy, że szkoda czasu. Niestety płaciliśmy dosyć drogo i wyszło 46,60 GBP / za 2 os. na lotnisku w jedną stronę i w powrotną ok. 43 GBP / 2 os. Da się za mniej niż połowę tego, ale na lotnisku był remont, chaos i ogromna kolejka do bramek odprawy. Ciężko więc kupić bilet na autobus czy pociąg na daną godzinę.
DART
Trzeba pamiętać, że pierwszy odcinek ok. 2.5 km z lotniska do Luton należy pokonać automatycznym pociągiem o nazwie DART. Jest to pociąg 'satelita’ dowożący z London Luton Airport Terminal do Luton Airport Parkway, gdzie znajduje się stacja pociągów dalekobieżnych. Kupując bilet z London Luton Airport Terminal pociąg DART jest wliczony w bilet. Jeśli kupimy przejazd z Luton Airport Parkway, bilet na pociąg DART trzeba dokupić oddzielnie i kosztuje on aż…4,9 GBP! Wiem, że generalnie nie jest to duża kwota, ale uważam, że jest to bardzo drogo jak za niecałe 2,5 km i 3-4 min. jazdy. Odjeżdża co kilka minut w godzinach szczytu i poza szczytem również często, więc nie trzeba się martwić.
EMR (East Midlands Railways)
Ceny biletów:
W jedną stronę
od 7.8 GBP
Tam i z powrotem
od 15.6 GBP
Open return
od 46.6 GBP
ThamesLink
Ceny biletów:
W jedną stronę
od ok. 9 GBP
Tam i z powrotem
od ok. 20 GBP
Open return
od ok. 40 GBP
London Northwestern Railway
Ceny biletów:
W jedną stronę
od 3.3 GBP
Tam i z powrotem
od 6.6 GBP
Open return
od 19 GBP
Zwiedzanie Londynu w jeden dzień – co zobaczyć?
Zwiedzanie Londynu – gdzie zacząć?
Dojeżdżając do centrum pociągiem najlepiej wysiąść na stacji St. Pancras w północnej części Londynu. Jeśli z kolei jedziemy z lotniska autobusem to polecam wysiąść przy Bakers Street.
My wybraliśmy tą pierwszą opcję, ze względu na ograniczony czas i fakt, że pociąg jechał krócej. Niestety zwiedzając Londyn w jeden dzień, a w zasadzie to w kilka godzin, niektórych kosztów ciężko jest uniknąć.
Jeśli chodzi o formę zwiedzania – polecam po prostu na pieszo, spacerem, wtedy zobaczycie najwięcej! Metrem czy charakterystycznym autobusem oczywiście też warto się przejechać. Nie polecam jeździć tylko komunikacją od punktu do punktu.
Peron z filmu Harry Potter na stacji King’s Cross
Kolejną zaletą pociągu jest to, że wysiadając na stacji St. Pancras mamy blisko do stacji King’s Cross, która jest na przeciwko. Znajduje się na niej słynny peron 9 i 3/4 (na mapie pkt. 6). To z niego Harry Potter odjeżdżał do Hogwartu na pokładzie pociągu Hogwart Express. Organizując zwiedzanie Londynu w jeden dzień spokojnie możemy wpleść tą atrakcję w plan. Nie zabiera ona dużo czasu.
Miejsce znajduje się w hali głównej i o każdej porze dnia są tam spore kolejki. Co ciekawe do obsługi tego miejsca oddelegowani są specjalni pracownicy. Ich zadaniem jest robienie zwiedzającym zdjęć z wózkiem wbitym w ścianę i pilnowanie porządku. Obok znajduje się również sklep z gadżetami. Przed dworcem wystawiają się namioty i jest taki mini market ze słodkościami oraz jedzeniem. Obok możecie kupić też przyzwoitą kawę w Black Sheep Coffee. Dalej idziemy wzdłuż Euston Road, ciągnącej przez sporą część miasta. My kierujemy się na zachód, w kierunku Regent’s Park.

Brytyjska czerwona budka telefoniczna, British Telecom Tower, Oxfort Street i dzielnica SOHO
Chwilę po wejściu na wspomnianą Euston Road po prawej stronie możemy cyknąć sobie fotkę przy charakterystycznej angielskiej budce telefonicznej w kolorze czerwonym (na mapie pkt. 7). Jest ich trochę rozsianych po całym Londynie, ale można zrobić sobie fajne selfie na tle czerwonej budki telefonicznej już na samym początku wycieczki.
Euston Road idziemy aż do Regent’s Park – na tej wysokości skręcamy w lewo dokładnie przy stacji metra Great Portland Street w Cleveland Street. Tym samym zaczynamy kierować się do centrum Londynu mijając charakterystyczną British Telecom Tower (na mapie pkt. 8). Wieża jest bardzo znanym obiektem i jest możliwość wejścia na górę, żeby zobaczyć panoramę miasta. My zdecydowaliśmy się minąć ją i przejść spacerem po klimatycznych londyńskich uliczkach w stronę Oxfort Street. Dalej najlepiej skręcić w New Cavendish Street w kierunku Great Portland Street, (która zamienia się w Regent’s Street), żeby po chwili dotrzeć do Oxford Street (na mapie pkt. 9) i dzielnicy Soho. Ta pierwsza to ulica na której znajdziemy mnóstwo drogich, ale też obecnie sieciówkowych sklepów i restauracji. Soho to z kolei dzielnica domów towarowych, restauracji i klubów. Nie miałem okazji zawitać tam nocą, ale nawet w dzień widać, że jest to 'lepsza’ część miasta.
Piccadilly Circus
Idąc Regent’s Street warto zobaczyć ogromny salon marki Apple zaaranżowany na mały park. Wspomnianą ulicą dojdziemy prosto do naszego kolejnego punktu wycieczki – Piccadilly Circus (na mapie pkt. 10). Jest to bardzo znane skrzyżowanie ulic w centrum Londynu, które otoczone jest świecącymi banerami reklamowymi. Jak przystało na centrum tak wielkiego miasta są tu tłumy ludzi i artyści uliczni. To miejsce jest tak znane, że zdecydowanie wpisałbym je na listę must-see. Widoki na odchodzące od niego ulice są także całkiem fotogeniczne.
Pałac Buckingham
Zwiedzanie Londynu kontynuujemy idąc z Piccadilly Circus i skręcając w prawo ulicą …Piccadilly. Tym sposobem przedostajemy się pod Pałac Buckingham (na mapie pkt. 11) i piękny ogród znajdujący się przed budynkiem. Tak też robimy i po parunastu minutach spaceru przechodzimy przez The Green Park, by znaleźć się pod bramą oficjalnej siedziby rodziny królewskiej.
Wejście do Pałacu oraz frontowego ogrodu jest bezpłatne, można obejść spacerem również pobliski park. Niecały jeden dzień w Londynie to niewiele czasu, więc nie zdecydowaliśmy się wchodzić do środka. Coś musi zostać na następny raz, prawda? 🙂
Big Ben, Pałac Westminster oraz Westminster Abbey
Przechodząc przez St. James Park wychodzimy wprost na kolejną dzielnicę środkowego Londynu – Westminster, będące kiedyś samodzielnym miastem. Obecnie na jej terenie jest Pałac Westminsterski (na mapie pkt. 12) bądący siedzibą parlamentu, wraz ze słynną wieżą zegarową – Big Ben (na mapie pkt. 13). Znajduje się tam też Opactwo Westminsterskie (na mapie pkt. 14), oraz siedziba premiera Wielkiej Brytanii na Downing Street 10 (na mapie pkt. 15), o której napiszę niżej. Co ciekawe znajdują się tam również siedziby takich instytucji jak Scotland Yard (policja londyńska) czy znanego na całym świecie MI5 (kontrwywiad brytyjski). Ta okolica jest obowiązkowym punktem podczas zwiedzania Londynu.
U premiera na Downing Street 10 i Gwardia Królewska na koniach
Siedziba premiera na Downing Street 10 jest oddalona o kilka minut drogi na pieszo. Zwiedzając Londyn możemy spokojnie uwzględnić ten punkt w naszych planach. Tak na prawdę jest to brama w której znajduje się wejście i pod którą ludzie robią sobie zdjęcia. Oficjalnie jest to siedziba premiera Wielkiej Brytanii. Jako ciekawostkę dodam, że miejsce to pojawia się też np: w zajawce wideo na kanale BBC.
Idąc dosłownie kawałek dalej możemy z daleka zobaczyć wejście do Horse Guards, czyli siedziby Gwardię Królewską na koniach. Myślę, że strażnicy w galowych mundurach i na koniach to niespotykany widok, więc warto się tam na chwilkę zatrzymać.
Lunch w Horse & Guardsman i Trafalgar Square
Zostało nam ok. 1,5h do musicalu, który był powodem naszego przyjazdu, więc postanowiliśmy coś zjeść. Zdecydowaliśmy się iść na lunch i piwo do wyglądającego typowo brytyjsko lokalu Horse & Guardsman po drodze do Adelphi Theater. Ja zdecydowałem się na miejscowego klasyka, czyli Fish and Chips i brytyjskie piwo typu IPA. Ania wybrała wegetariańską opcję z kategorii 'Sandwich’, mając nadzieję, że to taki sandwich jak np: w Subwayu i brytyjskie Ale. Sandwich okazał się tym czym być powinien, czyli kanapką z chleba z jakimś nawet dobrym wegetariańskim kotletem. O ile jedzenie było dobre, ale nie jakieś wybitne, to wystrój lokalu zdecydowanie rekompensuje. Typowy brytyjski pub z elganckim nowoczesnym sznytem – zobaczcie sami na zdjęciach.
Po zjedzeniu obiadu siły wróciły i poszliśmy w stronę teatru, bo zostało nam jakieś 20-30 minut do przedstawienia. Po drodze znajduje się kolejny znany plac – Trafalgar Square, na którym odbywają się m. in. miejskie imprezy sylwestrowe.
Musical „Back to the future” w Adelphi Theater
Po chwili spaceru znaleźliśmy się u głównego celu podróży, czyli w teatrze Adelphi, w którym ma odbyć się musical „Back to the future”. Zaraz po wejściu bardzo krótkie lobby z barem i sklepikiem z gadżetami z przedstawienia. Całe miejsce oczywiście stylizowane na miejsca z filmu, a za nim bezpośrednie wejście na salę. Bilety zakupiłem nam na część 'Stals’, miejsca zaraz przy tzw. 'reżyserce’ w rzędzie W. W informacjach przy zakupie była uwaga, że 'reżyserka’ może zasłaniać część sceny, co okazało się nieprawdą. Scena byłą bardzo dobrze widoczna w całości.
Już na począku musicalu okazało się, że nie można robić zdjęć i było to bardzo pilnowane podczas przedstawienia. Dlatego też materiał z tej części będzie okrojony i słabej jakości. Nie mam tu zamiaru ujawniać jakichś niesamowitych tajemnic przedstawienia, a raczej chciałbym zachęcić, żeby się na nie wybrać. Ani ja, ani Ania nie spodziewaliśmy się tak wysokiego poziomu przedstawienia zarówno od strony aktorskiej jak i techniczej. Momentami oglądając przedstawienie mieliśmy wrażenie, że jesteśmy na planie kręcenia filmu w jednej z Hollywodzkich lokalizacji!
Sceny zmieniały się w ułamkach sekund, a na środku stał najważniejszy aktor – prawdziwy De Lorean! Stał to zbyt mało powiedziane, on obracał się, wbijał się w snopki siana jak w scenie z filmu, 'jechał’ osiągając prędkość 88 mph, zostawiał na scenie płonące ślady opon i na koniec hit. Tego kompletnie się nie spodziewaliśmy, ale w znanej końcowej scenie kiedy 'Doc’ składa w aucie koła żeby pofrunąć, De Lorean na prawdę uniósł się na wysokość kilku metrów wraz z aktorami w środku! Ba! Nawet obkręcił się później do góry nogami! Dawno nie widziałem czegoś takiego, na prawdę pod kątem relizacji nie wyobrażam sobie, że można było zrobić coś lepiej. Dodam tylko, że aktorzy byli niesamowicie wysportowani, co było widać w wielu scenach. Pierwszy raz widziałem przedstawienie z taką ilością aktywnie grających aktorów, było ich łącznie ok. 30 os.!
To co się działo na scenie było tak zajebiste, że znalazłem specjalnie dla Was 'zajawkę’, w której widać sceny z musicalu. Poniżej macie post z profilu na Instagramie i te sceny tak samo wyglądają na żywo w teatrze!
Jeśli chcielibyście nabyć bilety na to przedstawienie to macie je pod tym linkiem i tu znajdziecie je najtaniej. Gdybyście chcieli zobaczyć jaka jest widoczność z danego miejsca to możecie sprawdzić na portalach aviewfrommyseat.co.uk oraz seatplan.com. W linkach dodałem Wam łącze do teatru Adelphi.
Sprint na pociąg z centrum Londynu na lotnisko Luton
Zaraz po musicalu ogarnięci ekscytacją spowodowaną wydarzeniami na scenie niestety musieliśmy pospiesznie udać się na stację City Thameslink. Z niej właśnie można dotrzeć pociągiem do Luton, a stamtąd zmieniając stację kolejką DART prosto na lotnisko. Wychodząc z Adelphi Theater zauważyliśmy że na wprost jest jakiś mega ładny wjazd do hotelu. Dzień później będąc w Polsce przypadkiem w telewizji trafiłem na program Hotel Savoy i to był właśnie on – co za zbieg okoliczności!

No nic, pomimo drobnego deszczu lecimy prosto na stację mijając piękne otoczenie i kilka ładnych kościołów. Niestety na naszą niekorzyść na Luton jest jakaś modernizacja i wszędzie piszą żeby być minimum 3h wcześniej. Taki czas oczywiście w naszej sytuacji nie jest już osiągalny. Przedstawienie skończyło się ok. 17:15, mamy z 30 minut na stację i prawie godzinę jazdy pociągiem, a wylot mamy ok. 21:00, ale liczymy że nie będzie dramy.
WAŻNE! W Londynie jeździ pociąg za pociągiem, czasem są minutę czy dwie później w tym samym kierunku. Wracając na lotniko Luton, ważne żeby pociąg zatrzymywał się na Luton Airport Pkwy (skrót od Parkway, ale tak się wyświetla czasem). Jeśli skład zatrzymuje się na przystanku Luton, oznacza to że tym pociągiem nie dojedziecie na lotnisko. My właśnie tak zrobiliśmy i wsiedliśmy do pociągu, który nie zatrzymywał się na Luton Airport Parkway, tylko na Luton. W takiej sytuacji trzeba wysiąść w miejscowości St. Albans i poczekać na pociąg zatrzymujacy się na Luton Airport Parkway. Z którego to z kolei wsiadamy z powrotem w pociąg DART i jesteśmy na lotnisku.
Finalnie dotarliśmy na czas i wszystko poszło jak planowaliśmy, no może poza strajkiem kontrolerów ruchu lotniczego w Gdańsku. Strajk zafundował nam godzinę oczekiwania w samolocie, ale finalnie dotarliśmy chyba ok. 1:00 do Gdańska. Tym sposobem spędziliśmy 22h na nogach, bo na wylot wstaliśmy o 3:00.
Czy jednodniowa wycieczka do Londynu mimo intensywności jest tego warta? Zdecydowanie tak! Polecam połączyć zwiedzanie i np: musical, wystawę albo film w kinie. Jest to idealny odpoczynek od codzienności.


















































